Drukuj  

4/2008 - Dyskurs o pomocy


Dyskurs o pomocy i pomaganiu.
Jacek Leociak

Znaczna część polskiego dyskursu o ratowaniu Żydów w czasie wojny jest ściśle zrytualizowana. Upływ czasu niewiele tu zmienia, rytuał bowiem jest czymś trwałym i na zmiany niepodatnym. Przed rokiem 1989 mieliśmy do czynienia z monologiem, udział w debacie publicznej był bowiem ściśle reglamentowany. Po roku 1989 słyszalne są głosy inne. Jednak wciąż dominuje głos dobrze znany z przeszłości. Różnie modulowany, ale prezentujący łatwo rozpoznawalny temat główny. Oto w czasie okupacji mieliśmy do czynienia z powszechną akcją pomocy Żydom. Był to ruch masowy. Dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy Polaków zasługują na Medal Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przyznawany przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie. Tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy Polaków zostało zamordowanych za pomoc Żydom. Mimo ogromu polskiego poświęcenia i polskich ofiar, to jednak żydowskie męczeństwo jest powszechnie znane, przesłaniając nasze. 










          powiększ  

kup artykuł   
 

W tym kontekście eksponowane bywa poczucie krzywdy: świat nie docenia naszego heroizmu, a sami Żydzi odpłacają się za pomoc w najlepszym razie – obojętnością, w najgorszym – szkalowaniem narodu polskiego

~ chcemy przełamac ten typ dyskursu o pomocy Zydom (...) Teksty zamieszczone w ninniejszym tomie składają nie na całość, która nie przynosi jednolitego, spólnego wizerunku i nie daje się potraktować jako ilustracja z góry przyjętych założeń. (...) Nasz tom prezentuje obraz pęnięty i zmącony, niejednoznaczny i przez to niepokojący.

Polskiemu dyskursowi o pomocy wciąż zagrażają trzy demony:

  • demon rywalizacji (na martyrologię, na bezinteresowność, na szlachetność);
  • demon statystyki (liczenie tych, którzy ratowali i tych, którzy zostali za te czyny zabici, aby dowieść tezy, że „im więcej, tym lepiej”);
  • demon trywializacji (masowość pomocy stawia pod znakiem zapytania podkreślaną wszem i wobec heroiczność czynu).

Chcemy przełamać ten typ dyskursu o pomocy Żydom. Nie służy on bowiem ani Polakom, w tym przede wszystkim polskim Sprawiedliwym, ani Żydom. I jedni i drudzy stają się tylko narzędziem w grze toczonej ponad ich głowami. Największym bowiem niebezpieczeństwem czyhającym na polski dyskurs o pomocy jest jego podatność na polityczną czy ideologiczną manipulację.

Teksty zamieszczone w niniejszym tomie składają się na całość, która nie przynosi jednolitego, spójnego wizerunku i nie daje się potraktować jako ilustracja przyjętych z góry założeń. Zazwyczaj krzepiących, bo trudno znaleźć piękniejsze karty niż historie o Sprawiedliwych. Nasz tom prezentuje obraz pęknięty i zmącony, niejednoznaczny i przez to niepokojący. Opisywanie Zagłady, jednego z najważniejszych doświadczeń XX wieku (a sprawa pomocy dla Żydów wydaje się dla polskiego wymiaru tego doświadczenia kluczowa), nie jest zajęciem wykonywanym ku pokrzepieniu serc. Stąd niepokój, którego nie chcemy sztucznie łagodzić i oswajać. Stąd dążenie, aby rozpatrywać problematykę pomocową w całej jej złożoności, wielowymiarowości i niejednoznaczności. Próby upraszczania i ujednolicania ocen i interpretacji prowadzą nie tylko do fałszowania ówczesnej rzeczywistości, lecz także utrudniają dzisiejszą debatę.

Zadziwiające, jak często mówienie o pomaganiu wiąże się, chcąc nie chcąc, z mówieniem o wydawaniu, szantażowaniu, tropieniu – nie tylko Żydów, ale też tych, którzy starają się ich ratować. Nie sposób uwolnić się od tego paradoksu. Dyskurs o pomocy ma dwa oblicza. Jasne – to opowieść o heroizmie, poświęceniu, altruizmie. Ciemne – o strachu przed zdradą sąsiadów, o szantażu, o podłości. Obie strony, jasna i ciemna, stanowią całość nierozdzielną. Z historii Sprawiedliwych nie można wydestylować tylko nurtu jasnego. Towarzyszy mu bowiem nieodłącznie czarny nurt, niczym Norwidowska „nić czarna”, która jest „w każdym oddechu” i „w każdym uśmiechu”.

Heroizm nie jest normą społeczną i nie wyznacza powszechnie obowiązujących standardów zachowania. Nie wszyscy mogą i nie wszyscy chcą być bohaterami. Nie ma heroizmu na masową skalę. Heroizm jest „odstępstwem od normy”, jest wyjątkiem, przeciwstawieniem się instynktowi samozachowawczemu w imię wartości wyższych niż zachowanie własnego życia. Jeśli nie chcemy tego uznać, sprzeniewierzamy się pamięci Sprawiedliwych i pogrążamy ich w odmętach banału.

Naturalnym odruchem każdego z nas jest cofnięcie ręki, kiedy znajdzie się w pobliżu płomienia. Ci, którzy odważyli się pomagać Żydom, narażając życie swoje i swoich bliskich, potrafili trzymać rękę w płomieniu i nie cofać jej.


Copyright © tekst i zdjęcia  Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN [jeżeli nie zaznaczono inaczej]
www.holocaustresearch.pl